Remont miał być ekscytujący. A nagle zaczyna męczyć
Wykańczanie mieszkania zwykle zaczyna się bardzo przyjemnie. Pojawiają się inspiracje zapisane na Pinterest, pierwsze wizyty w salonach wnętrzarskich i wyobrażenia o tym, jak będzie wyglądało nowe życie w pięknie urządzonym domu. W głowie widzimy spokojne poranki przy kawie, miękkie światło lamp wieczorem i wnętrze, które w końcu będzie „nasze”.
A potem przychodzi rzeczywistość. Telefon od wykonawcy w środku dnia. Pilna decyzja o fugach. Informacja, że sofa ma dłuższy termin realizacji. Kolejne godziny spędzone na wybieraniu baterii, uchwytów, lamp i kolorów ścian. I nagle okazuje się, że remont zaczyna zajmować w głowie znacznie więcej miejsca, niż ktokolwiek zakładał.
Wiele osób jest zaskoczonych tym, jak bardzo wykańczanie mieszkania potrafi zmęczyć psychicznie. Szczególnie wtedy, kiedy próbujemy pogodzić je z pracą, dziećmi i codziennym
życiem.
Najbardziej nie męczy bałagan. Najbardziej męczą decyzje
Z mojego doświadczenia wynika, że klientów najbardziej nie wykańcza nawet kurz czy hałas. Największym obciążeniem jest ilość decyzji, które trzeba podejmować praktycznie codziennie.
Bo wykańczanie mieszkania to nie kilka dużych wyborów. To setki małych rzeczy, które osobno wydają się niewielkie, ale razem tworzą ogromne przeciążenie. Jaki kolor ściany wybrać? Czy ta podłoga nie będzie zbyt chłodna? Jak wysoko powinny wisieć lampy? Czy lepiej zrobić szuflady czy półki? Czy sofa będzie wygodna także po kilku latach?
Każda decyzja wymaga czasu, energii i uwagi. A kiedy takich decyzji pojawia się kilkaset w krótkim czasie, człowiek zaczyna mieć zwyczajnie dość. Bardzo często moi klienci w pewnym momencie mówią: „Ja już po prostu nie chcę wybierać kolejnej rzeczy”.
I naprawdę trudno się temu dziwić.
Internet często jeszcze bardziej zwiększa stres
Jeszcze kilka lat temu problemem był brak inspiracji. Dziś problemem jest ich nadmiar. Człowiek siada „na chwilę”, żeby znaleźć pomysł na łazienkę, a trzy godziny później nadal scrolluje kolejne zdjęcia i zaczyna mieć wrażenie, że wszystko musi być perfekcyjne.
Pinterest i Instagram pokazują piękne wnętrza, ale bardzo rzadko pokazują codzienność. Nie widać tam miejsca na mop, suszarkę do prania, dziecięce plecaki, ładowarki czy zakupy stojące na blacie po powrocie z pracy. W efekcie wiele osób zaczyna porównywać swoje prawdziwe życie do perfekcyjnych obrazków z internetu.
A przecież dom nie ma wyglądać dobrze tylko na zdjęciach. Ma przede wszystkim działać dla konkretnych ludzi i ich codziennego rytmu życia.
Klientów bardzo stresuje strach przed błędem
Jednym z największych źródeł napięcia podczas remontu jest lęk przed podjęciem złej decyzji. Ludzie boją się, że wydadzą ogromne pieniądze, a efekt nadal nie będzie taki, jak sobie wyobrażali. Że kuchnia okaże się niewygodna, podłoga zbyt trudna w utrzymaniu albo kolor ścian po miesiącu zacznie ich męczyć.
I szczerze? To bardzo normalne. Większość osób urządza mieszkanie raz albo dwa razy w życiu. Trudno oczekiwać od siebie pełnego spokoju i pewności w czymś, czego wcześniej nigdy się nie robiło.
Prawda jest też taka, że nie da się przewidzieć wszystkiego idealnie. Czasami coś wygląda inaczej w świetle dziennym. Czasami materiał okazuje się cieplejszy niż na próbce. Czasami po roku dochodzimy do wniosku, że jakaś decyzja mogłaby być trochę lepsza. I to naprawdę nie oznacza porażki.
Wykańczanie mieszkania często staje się drugim etatem
Bardzo stresujące jest również poczucie, że podczas remontu trzeba pilnować absolutnie wszystkiego. Odbierać telefony, sprawdzać dostawy, kontrolować budżet, podejmować szybkie decyzje i pamiętać o setkach drobiazgów.
W międzyczasie normalne życie przecież się nie zatrzymuje. Nadal trzeba pracować, robić zakupy, odbierać dzieci ze szkoły i próbować funkcjonować jak zwykle. Dlatego wiele osób pod koniec remontu jest po prostu emocjonalnie wyczerpanych.
Mam wrażenie, że często kompletnie nie doceniamy tego, jak duże jest to przeciążenie mentalne.
Co naprawdę pomaga przejść przez remont spokojniej?
Największą ulgę daje dobre przygotowanie całego procesu. Dobrze zaplanowany projekt wnętrza nie jest tylko estetyczną wizją. To przede wszystkim uporządkowanie ogromnej ilości decyzji wcześniej i spokojniej.
Kiedy wnętrze jest dobrze przemyślane, podczas remontu znika mnóstwo chaosu. Wiadomo, jakie materiały zostały wybrane, gdzie mają znaleźć się gniazdka, jakie lampy będą potrzebne i co trzeba zamówić wcześniej, żeby uniknąć opóźnień.
Bardzo pomaga także zaakceptowanie, że remont prawdopodobnie nigdy nie będzie przebiegał idealnie. Coś się opóźni, coś przyjedzie uszkodzone, ktoś czegoś nie dopilnuje. I choć w trakcie wydaje się to ogromnym problemem, po czasie zwykle okazuje się jedynie małym fragmentem całego procesu.
Dom ma wspierać życie, a nie być kolejnym źródłem presji
Podczas wykańczania mieszkania bardzo łatwo zapomnieć, po co właściwie to wszystko robimy. To nie jest konkurs na najbardziej instagramowe wnętrze. To ma być miejsce, w którym będzie Wam dobrze żyć.
Miejsce, do którego wracacie zmęczeni po pracy. W którym dzieci budują bazy z poduszek. W którym można usiąść wieczorem na kanapie i naprawdę odpocząć.
I właśnie dlatego czasami największą ulgę podczas remontu daje odpuszczenie perfekcji. Bo dobrze zaprojektowany dom nie musi być idealny.
Ma być po prostu Wasz.
#wykańczaniemieszkania #projektowaniewnętrz #remontmieszkania #wnętrza #architektwnętrz #projektwnętrz #dom #mieszkanieoddewelopera #urządzaniemieszkania #projektdomu #wnętrzakraków #ideovostudio



Zostaw Komentarz